Niall Horan, 20 lat
Christian Beadles, 19 lat
Ashton McCann, 20 lat
Reszta pojawi się przelotnie, więc bezsensu ich tutaj dodawać. Miłego czytania :)
________________________________________________________________
Ariana POV
Podczas gdy Ryan pożerał wzrokiem Ellie, ja spojrzałam ukradkiem na Justina. Miał on na sobie to:
Nieźle. Nie powiem, że wyglądał źle, bo bym kłamała. Wyglądał jak pierdolony Bóg Seksu, którym jest. Rozejrzałam się i nie zauważyłam Nialla.- Gdzie Niall? - zapytałam z troską.
- Został w domu, źle się czuł - odpowiedział mi Justin.
- To ja może do niego pojadę - powiedziałam i ruszyłam przed siebie, lecz Justin pociągnął mnie za rękę i na niego wpadłam.
- Nigdzie nie idziesz, shawty - mruknął Justin w moje usta.
- O ile mi się wydaje, nie jesteś moim ojcem, by mi rozkazywać - uśmiechnęłam się bezczelnie - także jakbyś mógł, to mnie kurwa puść - syknęłam. Wyrwałam mu się.
- Jedziemy czy macie zamiar się tu pierdolić? - Zapytałam już mega wkurwiona.
- Uhmm.. - westchnął Ryan drapiąc się po karku.
- A my jedziemy czy idziemy pieszo? - zapytała Ell.
- Jedziemy, zostanę trzeźwy - powiedział.. Kto? Nie zgadniecie! Sam Justin Drew Bieber!
- Wow.. - wydukaliśmy z Ryanem, po czym wybuchliśmy śmiechem. Ruszyłam pierwsza, a za mną Justin. Sukienka mi się podciągnęła. Dobra ja to dyskretnie zrobiłam. Zaczęłam kręcić biodrami, tak seksownie jak tylko potrafiłam.
- Kurwa - usłyszałam ochrypły głos Biebera. Ding, ding, 1:0 dla Ariany! W duchu przybiłam sobie piątke z samą sobą. Usiadłam z przodu, obok kierowcy, a Ryan z Ellie z tyłu. Po minucie jazdy, wyciągnęłam krwisto-czerwoną szminkę oraz lusterko z mojej kopertówki. Spojrzałam katem oka na Justina, który przyglądał się moim poczynaniom, zerkając co chwila na drogę. Spojrzałam w lusterko, gdzie ujrzałam rozbawioną Ellie z kciukiem w górze. Uśmiechnęłam się szyderczo.Zaczęłam malować usta szminką, następnie zaciskając je w wąską linie i rozmazywać po powierzchni moich ust. Justin w tym momencie zagryzł wargę i spojrzał na moje usta z pożądaniem. Wyciągnęłam mój perfum i zaczęłam się psikać. Po chwili cały samochód był wypełniony jego zapachem.
- Ariana, teraz tu będzie śmierdzieć! - skrzywił się Ryan.
- Jakoś Ellie ma ten sam perfum i Ci nim nie śmierdzi? - zapytałam unosząc jedną brew w górę.
- Nie wierzę - powiedział.
- Ellie, pokaż mu - uśmiechnęłam się do niej. Ta wyciągnęła i pokazała mu.
- Uhm, znaczy się wiecie, on zajebiście pachnie no nie.. - powiedział zakłopotany Butler, drapiąc się po karku. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Och, oczywiście oprócz Justina. On w tym momencie wdychał mój perfum, jakby zaraz miał uciec. Zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać.
- Nie, nie - pokręciłam głową - daleko jeszcze Justyyyyyyyy? - przeciągnęłam trzepocząc rzęsami.
- Zaraz będziemy - uśmiechnął się blado. Gdy już dojechaliśmy, zdjęłam moją ramoneskę i ostatni raz się psiknęłam i przejechałam szminką po ustach.
- Ari i tak Cię nikt nie zechce - zaśmiał się Ryan.
- Założysz się? - uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Jasne, musisz zdobyć 5 chłopaków, w sensie pocałować ich i zdobyć numery. Jeśli Ty wygrasz, zrobię co będziesz chciała, a jeśli ja, Ty zrobisz co będę chciał - wyciągnął dłoń w moją stronę. Bez zastanowienia chwyciłam ją i lekko potrząsnełam.
- Zgoda - uśmiechnęłam się.
Ellie się śmiała a Justin stał, cały czerwony ze złości. 2:0 dla Ariany!
- A teraz chodźcie, bo zamierzam wygrać - uśmiechnęłam się idąc. Weszliśmy i głośna muzyka od razu w nas uderzyła. Chłopacy poszli do baru, a my z Ellie zająć miejsca.
- Niezłe przedstawienie - wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Bo to ja, uwierz, będzie lepiej - zaśmiałam się tylko, bo Justin z Ryanem byli już przy nas. Każdy z nas miał po piwie, tylko Justin colę, bo prowadził. Wzięłam butelkę do ręki i upiłam dużego łyka. Każdy patrzał się na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- A teraz idę wygrać zakład, papa - wysłałam im buziaka w powietrzu. Podeszłam do baru. Dwójka chłopaków siedziała do mnie tyłem.
- Hejka chłopacy - usiadłam pomiędzy nich uśmiechając się.
- No hej maleńka - powiedział chłopak obok mnie odwracając się.
- OMG Christian! - rzuciłam się mu na szyję.
- Ariana? O Jeuz, aleś wyrosła! - krzyknął tuląc mnie do siebie. - nie myślałem że moja dziewczyna z drugiej gimnazjum będzie taka seksowna - ruszył brwiami w górę i dół. Uderzyłam go żartobliwie w ramię śmiejąc się.
- Może przedstawisz mnie koledze, co? - szepnęłam mu do ucha przygryzając jego płatek.
- Ashton McCann - uśmiechnął się towarzysz Christiana wyciągając dłoń.
- Ariana Grande - uścisnęłam jego dłoń posyłając przyjazny uśmiech.
- Proooooooooosze - dał mi balonika w kształcie serca, nie wiem skąd się tu znalazł - zostań moją żoną - uklęknął.
- Okej, okej, wstań Ashton - zachichotałam.
- Ale świetnie - wstał i mnie pocałował. 1 z głowy.
- Mężusiu, daj mi Twój numer - uśmiechnęłam się lekko.
- Okej, okej - uśmiechnął się, wystawiając rząd swoich śnieżnobiałych zębów, które były białe jak Justina, aczkolwiek Justin ma lepszy uśmiech, to oczywiste.
- Chodź do stolika, gdzie są moi znajomi, tam mam telefon - uśmiechnęłam się i chwyciłam ręke Ashtona. Zaczęłam iść, lecz chłopak wziął mnie jak pannę młodą.
- Moja księżniczka nie będzie chodzić w tych niewygodnych butach - zaśmiał się.
- Głupek - cmoknęłam go w nos.
- Hejka - uśmiechnęłam się.
- Bieber, Buttler? - powiedział Christian, podchodząc do nich i przytulając ich po męsku.
- Puszczę Cię na chwilę - mruknął McCann, po czym posadził mnie na krześle.
- Kopę lat! - krzyknął uradowany Justin.
- Chciałbym Wam przedstawić moją dziewczynę Ellie, Elle to są moi przyjaciele z dzieciństwa, to Christian, a to Ashton - uśmiechnął się wskazując na chłopaków.
- Każdemu stawiam po drinku, piwie czy co tam chcecie! - krzyknął Ashton.
- Coś się wydarzyło? - zapytał Biebs.
- Yup, mam żonę, chodź misia - wyciągnął ręce, więc wstałam i się do niego przytuliłam.
- Ariana McCann z domu Grande, jak pięknie brzmi - powiedział rozmarzony Ashton. Wszyscy wybuchli śmiechem, oprócz Justina. Trudno. Nie wiem ile wypiłam, ale zapaliłam jeszcze z Ashtonem po skręcie. Wiem że wygrałam zakład z Ryanem, dalej nic.
*Rano*
Obudziłam się.. Sama nie wiem gdzie. Podejrzewam, że u Christiana albo Ashtona. Na szafce nocnej leżała woda i tabletki przeciwbólowe. Od razu je wzięłam i wypiłam zawartość szklanki.Zorientowałam się że byłam w bieliźnie. Doszło do czegoś? Niee. Zauważyłam drzwi, które prowadziły do łazienki. Weszłam biorąc wcześniej kopertówkę, w której miałam fluid i tusz do rzęs.
- O Boże- zakryłam ręką usta. Mój makijaż był wszędzie.
- Czas na głodówkę - uśmiechnęłam się szeroko. Tak, zaczęłam się głodzić od dwóch tygodni. Weszłam pod prysznic i zaczęłam się namydlać żelem AXE. Pachniał Ashtonem, czyli jestem u niego. Wyszłam, po czym wytarłam się puszystym, białym ręcznikiem. Włosy miałam suche. Ubrałam się we wczorajsze ubrania, po czym zrobiłam lekki makijaż. Wzięłam kopertówkę, skórę i szpilki w ręce i zeszłam na dół. Zobaczyłam Chrisa krzątającego się po kuchni.
- Hejka Christian - uśmiechnęłam się.
- Ooo, balowiczka się obudziła - uśmiechnął się, po czym pocałował mnie w policzek.
- Gdzie McCann? - zaśmiałam się.
- W ogrodzie z Ry, Ell i Jusem, a ja Ci robię śniadanko - wyszczerzył się.
- Nie! Nie rób! Ja nie jestem głodna - uśmiechnęłam się lekko.
- Ale Ty nic nie jadłaś.. - zaciął się.
- Ne chcę, okey? - powiedziałam.
- Noo.. Okej - westchnął.
- Także moja żona jest zajebista.. Witaj żonko kochana, właśnie o Tobie rozmawialiśmy - zaśmiał się podchodząc.
- Witaj mężusiu - pocałowałam go w policzek. - jakoś inaczej wyglądasz - zaczęłam mu się przyglądać.
- Przystojniejszy - poruszył brwiami.
- Niee... Już wiem! Nie jesteś na haju! Boże zaledwie 2 raz Cię widzę, kiedy nie jesteś naćpany - zaśmiałam się, gdy reszta turlała się po podłodze ze śmiechu.
- Jedziemy dziś na plażę - uśmiechnęła się Ellie, już miałam zamiar o coś spytać, gdy Ellie mnie uprzedziła:
- Jedziemy o 14, a jest 10:57, więc masz 3 godziny - uśmiechnęła się do mnie.
- A idź! - zaśmiałam się.
- To Wy zjedzcie, a potem Ty Ashton, zawieziesz mnie do domu - uśmiechnęłam się.
- A Ty nie jesz? - zapytał Justin z Ryanem.
- Nie jestem głodna - uśmiechnęłam się nalewając sobie soku pomarańczowego do szklanki.
- No... Okej - powiedziała Ellie wzdychając. Gdy oni jedli, ja siedziałam na blacie i patrzyłam na moje grube nogi.
- Możemy jechać - uśmiechnął się Ashton
- Oki doki - uśmiechnęłam się zeskakując.
- Jakie dziecko.. - powiedział Ryan kręcąc głową.
- Pieprz się, sukinsynie - pokazałam mu środkowy palec uśmiechając się bezczelnie, gdy już miałam zamykać drzwi gdy usłyszałam śmiechy i głos Justina:
- Jaka ona gorąca, gdy jest ostra - prychnęłam tylko. Wsiadłam do samochodu i Ashton ruszył, ciągle się śmiejąc.
- Co Cię tak bawi? - zapytałam unosząc brwi.
-Jesteś pierwszą osobą, która tak wkurwia Biebera - zaśmiał się.
- Dziękuję, dziękuję - ukłoniłam się śmiejąc.
- Jesteśmy - uśmiechnął się McCann. Wyszedł szybko, obchodząc samochód, a następnie otworzył mi drzwi.
- Dziękuje - cmoknęłam go w policzek. Gdy wyszłam zza samochodu to co ujrzałam totalnie mnie zamurowało. A było to....
________________________________________________________
Hejka misie pysie <3! Już jest druga część :) :* Sorka, że tak często nie dodaje rozdziałów, ale po prostu nie mam czasu.. A niektóre nie muszą od razu mnie wyzywać. Masz pytania co do rozdziałów? Możesz tu o to pytać ---> http://ask.fm/paaatka02 . Jestem codziennie :)
- O Boże- zakryłam ręką usta. Mój makijaż był wszędzie.
- Czas na głodówkę - uśmiechnęłam się szeroko. Tak, zaczęłam się głodzić od dwóch tygodni. Weszłam pod prysznic i zaczęłam się namydlać żelem AXE. Pachniał Ashtonem, czyli jestem u niego. Wyszłam, po czym wytarłam się puszystym, białym ręcznikiem. Włosy miałam suche. Ubrałam się we wczorajsze ubrania, po czym zrobiłam lekki makijaż. Wzięłam kopertówkę, skórę i szpilki w ręce i zeszłam na dół. Zobaczyłam Chrisa krzątającego się po kuchni.
- Hejka Christian - uśmiechnęłam się.
- Ooo, balowiczka się obudziła - uśmiechnął się, po czym pocałował mnie w policzek.
- Gdzie McCann? - zaśmiałam się.
- W ogrodzie z Ry, Ell i Jusem, a ja Ci robię śniadanko - wyszczerzył się.
- Nie! Nie rób! Ja nie jestem głodna - uśmiechnęłam się lekko.
- Ale Ty nic nie jadłaś.. - zaciął się.
- Ne chcę, okey? - powiedziałam.
- Noo.. Okej - westchnął.
- Także moja żona jest zajebista.. Witaj żonko kochana, właśnie o Tobie rozmawialiśmy - zaśmiał się podchodząc.
- Witaj mężusiu - pocałowałam go w policzek. - jakoś inaczej wyglądasz - zaczęłam mu się przyglądać.
- Przystojniejszy - poruszył brwiami.
- Niee... Już wiem! Nie jesteś na haju! Boże zaledwie 2 raz Cię widzę, kiedy nie jesteś naćpany - zaśmiałam się, gdy reszta turlała się po podłodze ze śmiechu.
- Jedziemy dziś na plażę - uśmiechnęła się Ellie, już miałam zamiar o coś spytać, gdy Ellie mnie uprzedziła:
- Jedziemy o 14, a jest 10:57, więc masz 3 godziny - uśmiechnęła się do mnie.
- A idź! - zaśmiałam się.
- To Wy zjedzcie, a potem Ty Ashton, zawieziesz mnie do domu - uśmiechnęłam się.
- A Ty nie jesz? - zapytał Justin z Ryanem.
- Nie jestem głodna - uśmiechnęłam się nalewając sobie soku pomarańczowego do szklanki.
- No... Okej - powiedziała Ellie wzdychając. Gdy oni jedli, ja siedziałam na blacie i patrzyłam na moje grube nogi.
- Możemy jechać - uśmiechnął się Ashton
- Oki doki - uśmiechnęłam się zeskakując.
- Jakie dziecko.. - powiedział Ryan kręcąc głową.
- Pieprz się, sukinsynie - pokazałam mu środkowy palec uśmiechając się bezczelnie, gdy już miałam zamykać drzwi gdy usłyszałam śmiechy i głos Justina:
- Jaka ona gorąca, gdy jest ostra - prychnęłam tylko. Wsiadłam do samochodu i Ashton ruszył, ciągle się śmiejąc.
- Co Cię tak bawi? - zapytałam unosząc brwi.
-Jesteś pierwszą osobą, która tak wkurwia Biebera - zaśmiał się.
- Dziękuję, dziękuję - ukłoniłam się śmiejąc.
- Jesteśmy - uśmiechnął się McCann. Wyszedł szybko, obchodząc samochód, a następnie otworzył mi drzwi.
- Dziękuje - cmoknęłam go w policzek. Gdy wyszłam zza samochodu to co ujrzałam totalnie mnie zamurowało. A było to....
________________________________________________________
Hejka misie pysie <3! Już jest druga część :) :* Sorka, że tak często nie dodaje rozdziałów, ale po prostu nie mam czasu.. A niektóre nie muszą od razu mnie wyzywać. Masz pytania co do rozdziałów? Możesz tu o to pytać ---> http://ask.fm/paaatka02 . Jestem codziennie :)




Świetny rozdział *.*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńCudo!
OdpowiedzUsuńSzybko pisz następny rozdział!!!!!!
OdpowiedzUsuń