poniedziałek, 30 marca 2015

;/

Ważne miśki!

Słuchajcie, w związku z tym, że w środę mam testy i w czwartek dentystę, wątpię że rozdział się pojawi w tym tygodniu. Ten tydzień mam cały zawalony, a w piątek wyjeżdżam do cioci, która się żeni w Wielkanoc. Postaram się go dodać jak najszybciej, obiecuję ;*

czwartek, 26 marca 2015

Rozdział V cz.2/2

Przedstawiam nowych bohaterów! Tak, wiem, powinnam to zrobić na końcu, ale wolę teraz :)
 Niall Horan, 20 lat

 Christian Beadles, 19 lat

 Ashton McCann, 20 lat
 Reszta pojawi się przelotnie, więc bezsensu ich tutaj dodawać. Miłego czytania :) 
________________________________________________________________
 Ariana POV
Podczas gdy Ryan pożerał wzrokiem Ellie, ja spojrzałam ukradkiem na Justina. Miał on na sobie to:
Nieźle. Nie powiem, że wyglądał źle, bo bym kłamała. Wyglądał jak pierdolony Bóg Seksu, którym jest. Rozejrzałam się i nie zauważyłam Nialla.
- Gdzie Niall? - zapytałam z troską.
- Został w domu, źle się czuł - odpowiedział mi Justin.
- To ja może do niego pojadę - powiedziałam i ruszyłam przed siebie, lecz Justin pociągnął mnie za rękę i na niego wpadłam.
- Nigdzie nie idziesz, shawty - mruknął Justin w moje usta.
- O ile mi się wydaje, nie jesteś moim ojcem, by mi rozkazywać - uśmiechnęłam się bezczelnie - także jakbyś mógł, to mnie kurwa puść - syknęłam. Wyrwałam mu się.
- Jedziemy czy macie zamiar się tu pierdolić? - Zapytałam już mega wkurwiona.
- Uhmm.. - westchnął Ryan drapiąc się po karku.
- A my jedziemy czy idziemy pieszo? - zapytała Ell.
- Jedziemy, zostanę trzeźwy - powiedział.. Kto? Nie zgadniecie! Sam Justin Drew Bieber!
- Wow.. - wydukaliśmy z Ryanem, po czym wybuchliśmy śmiechem. Ruszyłam pierwsza, a za mną Justin. Sukienka mi się podciągnęła. Dobra ja to dyskretnie zrobiłam. Zaczęłam kręcić biodrami, tak seksownie jak tylko potrafiłam.
- Kurwa - usłyszałam ochrypły głos Biebera. Ding, ding, 1:0 dla Ariany! W duchu przybiłam sobie piątke z samą sobą. Usiadłam z przodu, obok kierowcy, a Ryan z Ellie z tyłu. Po minucie jazdy, wyciągnęłam krwisto-czerwoną szminkę oraz lusterko z mojej kopertówki. Spojrzałam katem oka na Justina, który przyglądał się moim poczynaniom, zerkając co chwila na drogę. Spojrzałam w lusterko, gdzie ujrzałam rozbawioną Ellie z kciukiem w górze. Uśmiechnęłam się szyderczo.Zaczęłam malować usta szminką, następnie zaciskając je w wąską linie i rozmazywać po powierzchni moich ust. Justin w tym momencie zagryzł wargę i spojrzał na moje usta z pożądaniem. Wyciągnęłam mój perfum i zaczęłam się psikać. Po chwili cały samochód był wypełniony jego zapachem.
- Ariana, teraz tu będzie śmierdzieć! - skrzywił się Ryan.
- Jakoś Ellie ma ten sam perfum i Ci nim nie śmierdzi? - zapytałam unosząc jedną brew w górę.
- Nie wierzę - powiedział.
- Ellie, pokaż mu - uśmiechnęłam się do niej. Ta wyciągnęła i pokazała mu.
- Uhm, znaczy się wiecie, on zajebiście pachnie no nie.. - powiedział zakłopotany Butler, drapiąc się po karku. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Och, oczywiście oprócz Justina. On w tym momencie wdychał mój perfum, jakby zaraz miał uciec. Zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać.
- Nie, nie - pokręciłam głową - daleko jeszcze Justyyyyyyyy? - przeciągnęłam trzepocząc rzęsami.
- Zaraz będziemy - uśmiechnął się blado. Gdy już dojechaliśmy, zdjęłam moją ramoneskę i ostatni raz się psiknęłam i przejechałam szminką po ustach.
- Ari i tak Cię nikt nie zechce - zaśmiał się Ryan.
- Założysz się? - uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Jasne, musisz zdobyć 5 chłopaków, w sensie pocałować ich i zdobyć numery. Jeśli Ty wygrasz, zrobię co będziesz chciała, a jeśli ja, Ty zrobisz co będę chciał - wyciągnął dłoń w moją stronę. Bez zastanowienia chwyciłam ją i lekko potrząsnełam.
- Zgoda - uśmiechnęłam się.
Ellie się śmiała a Justin stał, cały czerwony ze złości. 2:0 dla Ariany! 
- A teraz chodźcie, bo zamierzam wygrać - uśmiechnęłam się idąc. Weszliśmy i głośna muzyka od razu w nas uderzyła. Chłopacy poszli do baru, a my z Ellie zająć miejsca.
- Niezłe przedstawienie - wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Bo to ja, uwierz, będzie lepiej - zaśmiałam się tylko, bo Justin z Ryanem byli już przy nas. Każdy z nas miał po piwie, tylko Justin colę, bo prowadził. Wzięłam butelkę do ręki i upiłam dużego łyka. Każdy patrzał się na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- A teraz idę wygrać zakład, papa - wysłałam im buziaka w powietrzu. Podeszłam do baru. Dwójka chłopaków siedziała do mnie tyłem.
- Hejka chłopacy - usiadłam pomiędzy nich uśmiechając się.
- No hej maleńka - powiedział chłopak obok mnie odwracając się.
- OMG Christian! - rzuciłam się mu na szyję.
- Ariana? O Jeuz, aleś wyrosła! - krzyknął tuląc mnie do siebie. - nie myślałem że moja dziewczyna z drugiej gimnazjum będzie taka seksowna - ruszył brwiami w górę i dół. Uderzyłam go żartobliwie w ramię śmiejąc się.
- Może przedstawisz mnie koledze, co? - szepnęłam mu do ucha przygryzając jego płatek.
- Ashton McCann - uśmiechnął się towarzysz Christiana wyciągając dłoń.
- Ariana Grande - uścisnęłam jego dłoń posyłając przyjazny uśmiech.
- Proooooooooosze - dał mi balonika w kształcie serca, nie wiem skąd się tu znalazł - zostań moją żoną - uklęknął.
- Okej, okej, wstań Ashton - zachichotałam.
- Ale świetnie - wstał i mnie pocałował. 1 z głowy.
- Mężusiu, daj mi Twój numer - uśmiechnęłam się lekko.
- Okej, okej - uśmiechnął się, wystawiając rząd swoich śnieżnobiałych zębów, które były białe jak Justina, aczkolwiek Justin ma lepszy uśmiech, to oczywiste.
- Chodź do stolika, gdzie są moi znajomi, tam mam telefon - uśmiechnęłam się i chwyciłam ręke Ashtona. Zaczęłam iść, lecz chłopak wziął mnie jak pannę młodą.
- Moja księżniczka nie będzie chodzić w tych niewygodnych butach - zaśmiał się.
- Głupek - cmoknęłam go w nos.
- Hejka - uśmiechnęłam się.
- Bieber, Buttler? - powiedział Christian, podchodząc do nich i przytulając ich po męsku.
- Puszczę Cię na chwilę - mruknął McCann, po czym posadził mnie na krześle.
- Kopę lat! - krzyknął uradowany Justin.
- Chciałbym Wam przedstawić moją dziewczynę Ellie, Elle to są moi przyjaciele z dzieciństwa, to Christian, a to Ashton - uśmiechnął się wskazując na chłopaków.
- Każdemu stawiam po drinku, piwie czy co tam chcecie! - krzyknął Ashton.
- Coś się  wydarzyło? - zapytał Biebs.
- Yup, mam żonę, chodź misia - wyciągnął ręce, więc wstałam i się do niego przytuliłam.
- Ariana McCann z domu Grande, jak pięknie brzmi - powiedział rozmarzony Ashton. Wszyscy wybuchli śmiechem, oprócz Justina. Trudno. Nie wiem ile wypiłam, ale zapaliłam jeszcze z Ashtonem po skręcie. Wiem że wygrałam zakład z Ryanem, dalej nic.
*Rano*
Obudziłam się.. Sama nie wiem gdzie. Podejrzewam, że u Christiana albo Ashtona. Na szafce nocnej leżała woda i tabletki przeciwbólowe. Od razu je wzięłam i wypiłam zawartość szklanki.Zorientowałam się że byłam w bieliźnie. Doszło do czegoś? Niee. Zauważyłam drzwi, które prowadziły do łazienki. Weszłam biorąc wcześniej kopertówkę, w której miałam fluid i tusz do rzęs.
- O Boże- zakryłam ręką usta. Mój makijaż był wszędzie.
- Czas na głodówkę - uśmiechnęłam się szeroko. Tak, zaczęłam się głodzić od dwóch tygodni. Weszłam pod prysznic i zaczęłam się namydlać żelem AXE. Pachniał Ashtonem, czyli jestem u niego. Wyszłam, po czym wytarłam się puszystym, białym ręcznikiem. Włosy miałam suche. Ubrałam się we wczorajsze ubrania, po czym zrobiłam lekki makijaż. Wzięłam kopertówkę, skórę i szpilki w ręce i zeszłam na dół. Zobaczyłam Chrisa krzątającego się po kuchni.
- Hejka Christian - uśmiechnęłam się.
- Ooo, balowiczka się obudziła - uśmiechnął się, po czym pocałował mnie w policzek.
- Gdzie McCann? - zaśmiałam się.
- W ogrodzie z Ry, Ell i Jusem, a ja Ci robię śniadanko - wyszczerzył się.
- Nie! Nie rób! Ja nie jestem głodna - uśmiechnęłam się lekko.
- Ale Ty nic nie jadłaś.. - zaciął się.
- Ne chcę, okey? - powiedziałam.
- Noo.. Okej - westchnął.
- Także moja żona jest zajebista.. Witaj żonko kochana, właśnie o Tobie rozmawialiśmy - zaśmiał się podchodząc.
- Witaj mężusiu - pocałowałam go w policzek. - jakoś inaczej wyglądasz - zaczęłam mu się przyglądać.
- Przystojniejszy - poruszył brwiami.
- Niee... Już wiem! Nie jesteś na haju! Boże zaledwie 2 raz Cię widzę, kiedy nie jesteś naćpany - zaśmiałam się, gdy reszta turlała się po podłodze ze śmiechu.
- Jedziemy dziś na plażę - uśmiechnęła się Ellie, już miałam zamiar o coś spytać, gdy Ellie mnie uprzedziła:
- Jedziemy o 14, a jest 10:57, więc masz 3 godziny - uśmiechnęła się do mnie.
- A idź! - zaśmiałam się.
- To Wy zjedzcie, a potem Ty Ashton, zawieziesz mnie do domu - uśmiechnęłam się.
- A Ty nie jesz? - zapytał Justin z Ryanem.
- Nie jestem głodna - uśmiechnęłam się nalewając sobie soku pomarańczowego do szklanki.
- No... Okej - powiedziała Ellie wzdychając. Gdy oni jedli, ja siedziałam na blacie i patrzyłam na moje grube nogi.
- Możemy jechać - uśmiechnął się Ashton
- Oki doki - uśmiechnęłam się zeskakując.
- Jakie dziecko.. - powiedział Ryan kręcąc głową.
- Pieprz się, sukinsynie - pokazałam mu środkowy palec uśmiechając się bezczelnie, gdy już miałam zamykać drzwi gdy usłyszałam śmiechy i głos Justina:
- Jaka ona gorąca, gdy jest ostra - prychnęłam tylko. Wsiadłam do samochodu i  Ashton ruszył, ciągle się śmiejąc.
- Co Cię tak bawi? - zapytałam unosząc brwi.
-Jesteś pierwszą osobą, która tak wkurwia Biebera - zaśmiał się.
- Dziękuję, dziękuję - ukłoniłam się śmiejąc.
- Jesteśmy - uśmiechnął się McCann. Wyszedł szybko, obchodząc samochód, a następnie otworzył mi drzwi.
- Dziękuje - cmoknęłam go w policzek. Gdy wyszłam zza samochodu to co ujrzałam totalnie mnie zamurowało. A było to....
________________________________________________________
Hejka misie pysie <3! Już jest druga część :) :* Sorka, że tak często nie dodaje rozdziałów, ale po prostu nie mam czasu.. A niektóre nie muszą od razu mnie wyzywać. Masz pytania co do rozdziałów? Możesz tu o to pytać ---> http://ask.fm/paaatka02 . Jestem codziennie :)

sobota, 21 marca 2015

Rozdział V cz.1/2

CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!

*Miesiąc później*
Ariana POV
Z Justinem się bardzo zbliżyliśmy, to jest mój najlepszy przyjaciel, lecz zaczynam coś do niego czuć. Nie, to nie miłość przyjacielska, lecz ta, którą się darzy drugą półówkę. Justin często u mnie nocuje. Wtedy jest idealnie. Pare razy mnie pocałował a potem przepraszał, mówiąc, że tego nie chciał. Czułam się jak ostatnie gówno..
Justin POV
Ariana jest śliczna, ma fajny charakter, lecz na razie jej nie kocham, nie wiem.. Po prostu jest za grzeczna, tak powiedzmy. Więc na razie tylko przyjaciele. Może kiedyś..
Wracamy do Ariany
Rano, gdy wstałam, spojrzałam na zegar, który wskazywał 12. Wow, tak długo spałam. Przetarłam ręką zaspaną twarz i wstałam z łóżka. Podeszłam do komody i zabrałam z niej bieliznę a następnie ruszyłam do szafy i wzięłam ubrania na dzisiaj. Weszłam do łazienki, położyłam rzeczy przy zlewie. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Namydliłam ciało moim malinowym żelem pod prysznic, a następnie włosy czekoladowym szamponem. Spłukałam z siebie to wszystko i wyszłam. Wytarłam się i zaczęłam się ubierać we wcześniej przyszykowane ubrania. Wysuszyłam włosy, zrobiłam makijaż i wyglądałam tak:
 
Inaczej? Oj tak. Koniec z grzecznym ubieraniem. Może czasem. Ale teraz mam to gdzieś, Justin mnie nie chcę, bo Ellie mi o tym mówiła to pogadam z Niallem. Niall wie, że chodzi mi o wkurzenie go. Niall jest gejem. Tylko ja o tym wiem i śmiesznie patrzeć na reakcje innych, powiem tylko Ellie, bo jej mogę zaufać, a Ryanowi nie wiem, czy mogę powiedzieć, bo powie Justinowi. Po całym salonie rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Stał tam Ryan, Ellie, Nial i na końcu Bieber. 
- Hejka, wchodźcie - otworzyłam szerzej drzwi i każdy wszedł, tylko Justin stał z otwartą buzią i patrzał, podeszłam i zamknęłam mu ją mówiąc:
- Justin, zamknij buzię bo Ci mucha wleci. Wchodzisz czy zostajesz tutaj, na werandzie? - powstrzymywałam śmiech.
- Uhm.. Tak, tak. Ślicznie wyglądasz - powiedział i po raz setny lustrował mnie wzrokiem. 
- Dziękuję, wchodź - gdyby nie to że mam z tonę pudru na twarzy by widział że się zarumieniłam.
- Chcecie coś do picia? - zapytałam wchodząc do salonu.
- Tak, sok pomarańczowy - powiedział Ryan, a wszyscy mu zawtórowali.
- Okej, zaraz wrócę - powiedziałam idąc do kuchni.
- Czekaj, idę z Tobą! - krzyknęła Ellie biegnąc, każdy się śmiał oprócz Justina, on dalej na mnie patrzał.
- Oki doki, chodź - powiedziałam stając. Poszła i weszłyśmy do kuchni wybuchając śmiechem.
- Widziałaś jego minę? On Cię pożera wzrokiem! - zaczęłyśmy się śmiać.
- Słuchaj mam mały plan - powiedziałam z szyderczym uśmiechem wyciągając szklanki. 
- Uhuhuh, to nie wróży nic dobrego.. Opowiadaj! - krzyknęła Ellie. Zachichotałam i jej wszystko opowiedziałam.
- Boże, moja najlepsza przyjaciółka będzie ostatnią suką! Zaczynaj przedstawienie. - ja się tylko zaśmiałam i upuściłam szklanki, upadając na rozbite szkło rękami, tak specjalnie, to nie bolało aż tak. Pierwszy wpadł Justin, potem Niall, a potem Ryan.
- Boże Ari co Ci.. O mój Boże! - miałam też szło wbite w kolana. Justin chciał podbiec, lecz Niall go wyprzedził.
- Kochanie nic Ci nie jest?! Jak to się stało? - jak on świetnie gra.
- No boli i chyba nie mogę wstać.. - Niall bez słowa wziął mnie jak pannę młodą i poszedł do salonu, a następnie do łazienki po apteczkę. Justin stał oniemiały. Cicho się zaśmialiśmy z Niallem.
- Była umowa tylko na ręce, a nie na kolana i ręce - powiedział Niall.
- Horan, Horan.. Teraz jest bardziej zazdrosny, a to nie boli. Ja jestem przyzwyczajona do bólu - uśmiechnęłam się, lecz gdy wbiegł Justin musiałam udawać zakochaną, tak też zrobiłam. Gdy Niall wyjął kawałki szkła z moich dłoni oraz kolan, opatrzył to i zawinął w bandaż. Usadowił mnie sobie na kolanach.
- Dziękuje misiek - pocałowałam go namiętnie w usta, na koniec ugryzłam go lekko w wargę i pociągnęłam.
Justin chrząknął. Żyły na jego szyi były widoczne, a z jego oczu ciskały pioruny.
- Coś się stało Justin? - zapytałam z udawaną troską w głosie.
- Nic, jak się czujesz? - zapytał nie spuszczając wzroku z splecionych dłoni moich i Nialla.
- Dobrze, to małe obrażenia - uśmiechnęłam się.
- Tss, małe - bąknął pod nosem.
- Słucham? - zapytałam choć dobrze słyszałam.
- Nic - uśmiechnął się fałszywie.
- Okej, idziemy dziś na imprezę? - zapytałam wszystkich
- Okej, możemy iść - uśmiechnął się Ryan tym uśmiechem 'ja.wiem.o.co.chodzi.i.to.zajebisty.pomysł.'.
- Oki doki, jest 14, więc my z Ellie pojedziemy na zakupy i kupimy jakieś ciuchy, a wy nie wiem co tam chcecie robić, tutaj macie być o 20:30 - zaśmiałam się.
- Okej to spadamy. Chodźcie chłopaki. - powiedział Ryan.
- Pa skarbie - powiedział Ryan całując mnie ostro i namiętnie na pożegnanie.
- Pa kochanie. Kocham Cię - powiedziałam.
- Ja też. Pa - wyszedł. A Justin stał z zaciśniętymi pięściami, że jego knykcie pobielały.
- Coś nie tak Justin? - zapytałam.
- Nie okej, nara - syknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
Wraz z Ellie zaczęłyśmy się śmiać.
- Piona Ari, nie widziałam żeby ktoś go tak wkurwi! - krzyknęła przybijając mi piątkę.
- Już żaden skurwiel nie będzie bawił się moimi uczuciami, mówiłam Ci to - uśmiechnęłam się blado.
- I prawidłowo! - powiedziała z radością w głosie Ellie - tylko szkoda że tak Cię to bolało... - posmutniała.
- Mnie to nie bolało, widziałaś ból w moich oczach? Nie. Także nie bolało, nie czułam tego. - powiedziałam z uśmiechem. Nikt nie wiedział czemu mnie to nie bolało, oprócz mnie..
- Okej chodźmy do tego centrum - powiedziała Ellie.
- Może samochodem? - zapytałam. - wiesz, będę trochę kuleć, a jeszcze te torby.. - powiedziałam przewracając oczami.
- Okej, okej. Ja prowadzę! - krzyknęła Ell wybiegając by być pierwsza. 
- Jakie dziecko.. - pokiwałam głową i zaśmiałam się. Wyszłam z domu biorąc torebkę i wrzucając w nią telefon, a następnie klucze, po tym, jak zamknęłam dom. Weszłam do samochodu a tam rozbrzmiewała piosenka Rity Ory i Iggy Azalei - Black Widow. Zaczęłam ją śpiewać z Ellie. Sorry nie śpiewać, drzeć mordę. Gdy dojechaliśmy na miejsce, weszłyśmy do centrum handlowego i chodziliśmy po wszystkich sklepach. Np. Atmosphere, Forever 21 itd. Na koniec poszłyśmy do Victoria Secret's po bieliznę. Gdy już wszystko kupiłyśmy, Ell chciała iść do Starbruksa ale mi się nie chciało, więc poszłyśmy do mnie. Ell's śpi dziś u mnie, więc zostawiła wszystko u mnie. Była 16:45. 
- Czas zrobić Cię na bóstwo. - powiedziała z uśmieszkiem Ellie.
- Ojj tak, oj tak - uśmiechnęłam się chytro.
Ellie kazała mi iść się ubrać i wziąść przysznic. Po zrobieniu tych czynności weszłam do pokoju bez makijażu. Gdy zobaczyłam Ellie od razu powiedziałam:
- Wyglądasz nieziemsko! Chyba dojdzie dziś do czegoś z Ryanem - poruszyłam brwiami w górę i dół.
- Aj idź głupia! - krzyknęła śmiejąc się. - Ej muszę Cię malować? Ty jesteś piękna bez makijażu.. 
- Tak, musisz! Muszę być seksowna, okej jestem, ale muszę jeszcze bardziej o ile się da - uśmiechnęłam się, ukazując moje białe zęby.
- Okej siadaj - pokazała palcem na łóżko. Posłusznie usiadłam. Siedziałam z półtorej godziny. Ellie podała mi czarne i cholernie wysokie szpilki.
- Ubierz i spójrz w lustro - uśmiechnęła się.
- OMG, to ja? - zapytałam niedowierzając.
- Tak, to Ty. Widzisz jaka jestem wspaniała? - uśmiechnęła się Ell.
- Dziękuję - przytuliłam ją.
Wyglądałam tak: 
- Siadaj, teraz ja Cię wymaluję - uśmiechnęłam się zerkając na zegar. Miałam godzinę. Umalowałam ją, włosy wyprostowałam, a następnie je natapirowałam by był 'Ten efekt' który chciałam osiągnąć. Tym razem, ja jej dałam buty i powiedziałam:
- Ubierz i idź do lustra - uśmiechnęłam się.
- O Boziu, Ari wyglądam niesamowicie, dziękuję, dziękuję! - krzyczała i mnie przytuliła.
- Ok, ok, Ellie spokojnie - zaśmiałam się. - Już 20:25, chodź na dół. - wzięłam czarną kopertówkę i włożyłam w nią Iphona i klucze, po tym jak zamknęłam dom. Przed domem stali chłopaki.
Ryan pożerał Ellie wzrokiem która wyglądała tak:


(od autora:bez tego czegoś na głowie)





_______________________________________________
Hejka naklejka! Chciałam przeprosić za to, że tak długo się nie odzywałam, ale bardzo źle się czułam, lub po prostu nie miałam weny, ale już jest i to się liczy! :) Podoba się? Słuchajcie mam taką prośbę. Bo nie wiem czy ktoś w ogóle to czyta więc. Czytasz? - Komentuj! :) Miłego czytania miśki <3!


                                              


              

wtorek, 17 marca 2015

Rozdział IV

                                                                     Ariana POV

Awww, Justin mnie gdzieś zaprosił. Cieszę się. Spojrzałam przez judasza, Justin już odszedł. Zaczęłam krzyczeć i biegać w górę i w dół po schodach. Gdy się uspokoiłam była 13, miałam ponad 5 godzin. Poszłam na górę, lecz strasznie zaczął mnie boleć brzuch i byłam taka inna. Poszłam do łazienki.
- Zajebiście, okres - mruknęłam sama do siebie i włożyłam tampon. Wzięłam szybki prysznic, po czym ubrałam szare dresy i białą bluzkę z krótkim rękawkiem i zrobiłam niechlujnego koka na czubku głowy. Była 15. Musiałam napisać do Justina.
Do:Justin
Słuchaj, Justin. Bardzo przepraszam, ale dziś się nie spotkamy, nie czuję się najlepiej..
Nie minęła minuta, a on odpisał
Od:Justin
Co się stało? Okres?
Ja pierdole, on czyta w myślach czy co?
Do:Justin
Tak, tylko się nie śmiej błagam.. To takie żenujące..
Wiem, że to naturalna sprawa, ale nie lubię o tym rozmawiać z chłopakami.
Od:Justin
Zaraz będę.
Nie zdążyłam odpisać, bo usłyszałam dzwonek. Otworzyłam drzwi a tam stał Bieber we własnej osobie z wielką siatką.
- Co Ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona, wpuszczając go do środka.
- Skoro nie czujesz się by wyjść, wpadłem Ci potowarzyszyć - uśmiechnął się - No chyba że mam sobie iść - zrobił minę zbitego psa.
- Niee! Zostań! - krzyknęłam - Umm, znaczy się, niee, zostań u mnie - zaczęliśmy się śmiać, lecz ja skuliłam się z bólu.
- Może chodźmy usiąść - powiedział Justin biorąc siatkę i idąc w kierunku salonu, a ja za nim. Wyciągnęłam wielki koc z szafy usadowiłam się na łóżku koło chłopaka i spytałam:
- Chcesz koc?
- Jak chcesz to mnie przykryj - wyszczerzył się, a ja przewróciłam oczami. Przykryłam go i usiadłam wygodniej.
- Co masz w tej siatce? - zapytałam.
- Aaaa, siatka! - krzyknął, a ja zaczęłam się śmiać. Justin wyciągnął z 20 płyt, 3 kartony soku pomarańczowego i dużo słodyczy, chipsów itd.
- Jejuś, Justin nie musiałeś! Ile na to wydałeś? Ja Ci oddam - zaczęłam panikować, bo było tego dużo i wszystko nowe. Gdy chciałam wstać Bieber mnie pociągnął w dół i nie miałam takiej możliwości.
- Ja nic nie chcę, miałem w planach zabrać Cię na kolację, więc to pokrywa koszty - zaśmiał się - To co oglądamy? - dopytał, a ja sięgnęłam po filmy i wybrałam 'Ósmoklasiści nie płaczą'. Justin wstał, poszedł po miski, szklanki. Wlał sok do szklanek a chipsy i inne rzeczy rozsypał do misek. Potem podszedł do telewizora i włożył płytę do DVD i przyszedł do mnie i znów okrył się kocem. Położyliśmy się, a ja oparłam głowę na jego klatce piersiowej. Po obejrzeniu filmu nie płakałam tak mocno, a nim się zorientowałam Justin spał. Wykorzystałam okazję i poszłam do łazienki. Przedtem do pokoju i wzięłam czystą bieliznę oraz szare dresowe spodenki i białą bokserkę, po czym ruszyłam do łazienki. Rozebrałam się i wzięłam szybki prysznic. Wyszłam z kabiny, wyrzuciłam zużyty tampon i wymieniłam na nowy. Włożyłam wcześniej przygotowane ubrania. Wyszłam z toalety i spojrzałam na zegar który wskazywał 22:36. Trochę się zasiedzieliśmy. Zeszłam na dół a Justin siedział przestraszony,
-Justin, co się stało? - zapytałam niepewnie podchodząc.
- Boże, jak dobrze że nic Ci nie jest! - krzyknął uradowany, podbiegł i mnie przytulił.
- Ej a co mi miało być? - Justin poluźnił uścisk i na mnie spojrzał.
- Myślałem, że poszłaś - posmutniał i spuścił głowę.
- Ej to mój dom i nigdzie się nie wybieram - zachichotałam - byłam w łazience - uśmiechnęłam się - Jak chcesz to też możesz iść, będziemy spać u mnie w pokoju, co?
- Okej, idę wtedy - zatrzymał się. - Gdzie? - pokiwałam głową śmiejąc się idąc na górę ciągnąc go za sobą, przyłapałam, że obczajał mój tyłek.
- Zrób zdjęcie, starczy na dłużej - uśmiechnęłam się posyłając buziaka i się śmiejąc a Justin spuścił wzrok.
- Och, to tu - otworzyłam drzwi od mojego pokoju - tam jest łazienka - wskazalam na rzeczowe drzwi.
- Okej, fajny pokój - uśmiechnął się i poszedł do łazienki. Ja w tym czasie się położyłam i przykryłam lekko kołdrą. Za 10 minut Justin był obok, w samych bokserkach. Podziwiałam jego klatę, taka umięśniona i pokryta dziarami. Gdyby nie to, że mam okres, rzuciłabym się na niego i byśmy się ruchali. Ale na poważnie. Same byście się śliniły.
- Zrób zdjęcie, będzie na dłużej - Justin mi się odgryzł i wytknął język.
- Przepraszam - powiedziałam lekko zawstydzona. Justin położył się, a ja odwróciłam się do niego plecami. Okrył nas szczelnie kołdrą.
- Dobranoc księżniczko - pocałował mnie w skroń
- Dobranoc Justin - uśmiechnęłam się. Później poczułam parę silnych rąk przyciągających mnie do rozpalonego ciała, a potem Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy.
_______________________________________________________________
Hejka naklejka! Tak, wiem że krótki, ale dziwie się, że w ogóle go napisałam.. Powinnam się teraz uczyć, ale wolałam go napisać dla Was księżnisie <3 Buźka :*

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział III

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!

                                                                Ariana POV
- Okej chodźmy - splótł nasze palce i poszliśmy po drinki. Szliśmy, a ja się ciągle potykałam, bo szpilki i trawa to niezbyt dobrze połączenie.. No ale cóż, cieszyłam się że jestem z Justinem. BOŻE CO JA GADAM! Zakochujesz się w nim. COO? NIE! JA GO NIE MOGĘ KOCHAĆ. Ale..
- Shawty, co bierzesz? - zapytał szatyn puszczając moją dłoń.
- Ja wezmę shota* - uśmiechnęłam się, nie że jestem alkoholiczką, ale tylko to pije.
- Wow, wow, wow, ostra dziewczynka - uśmiechnął się zadziornie.
- Nie ostra, po prostu lubię, to piję - odpowiedziałam i wypiłam zawartość kieliszka. Nawet mną nie wstrząsnęło. Justin stał i patrzał, jakby oczy mu miały wylecieć z orbit, a jego szczęka walnąć o ziemię.
- Bieber, skarbie, zamknij buzie bo Ci mucha wleci - zamknęłam mu buzię i zaczęłam się śmiać z jego reakcji.
- Ale.. Ale.. Ale Ty.. Ty ten.. - jąkał się.
- Justin, to że tak wyglądam nie oznacza, że nie umiem się dobrze bawić - uśmiechnęłam się.
- Okeeej - powiedział już normalnie. Zaczęła się impreza. Nie chciałam się upić, ale już jestem pijana. Wypiłam z 15 shotów, dziwne, nieprawdaż? Bawi mnie wszystko co powie Justin, on wypił nawet więcej.
- Justyyyyyyyyyyyyyyyyyy.. - przeciągnęłam.
-Nooooo? - zapytał ledwo.
- Jesteś taki seksowny - wybełkotałam. - Podobasz mi się - uśmiechnęłam się. Na trzeźwo bym tego nigdy nie powiedziała.
- Ty mi się też podobasz, wszystko, Twoje ciało, Twój charakter, oczy, usta, nosek, wszystko po prostu W-S-Z-Y-S-T-K-O - przeliterował i się uśmiechnął. Było już po 4 i Ryan wyrzucał ludzi. Gdy wszyscy wyszli, poszłam do jego domu, na gore i do pokoju, w którym zawsze śpię. Wyglądał on tak:
Mi się podobał, był idealny. Usłyszałam pukanie.
- Wejść! - krzyknęłam. Drzwi się uchyliły i ujrzałam Justina.
- Uhm.. Mogę z Tobą spać? - zapytał niepewnie, drapiąc się po karku.
- Tak, chodź - uśmiechnęłam się, robiąc mu miejsce. Dopiero gdy się zbliżył zauważyłam, że był w samych bokserkach, lecz nie przeszkadzało mi to. Nie raz spałam z chłopakiem w samej bieliźnie, a ja sama miałam na sobie koronkową bieliznę. Odwróciłam się do niego plecami i zasypiając poczułam silne, przyciągające mnie do siebie ręce.
- Dobranoc, Ariana - pocałował mnie w skroń.
*NASTĘPNEGO DNIA*
                                                                           Justin POV
Obudziłem się, spoglądając, czy Ariana jeszcze śpi. Spała tak słodko. Nie zastanawiając się długo wstałem i się ubrałem. Nie brałem prysznica, gdyż zrobiłem to w nocy, gdy się obudziłem. Pewnie dziwicie się że nie mam kaca, co? Owszem mam, ale prawie wcale. Tak wiem, mam mocną głowę. Wypiłem ponad 20 shotów i nic. Ale wracając do teraz. Zeszłem do kuchni, a Ryan już jadł wraz z Ellie.
- Cześć zakochańce -wyszczerzyłem się jak głupi do sera.
- Cześć Bieber - Butler się zaśmiał.
- Ari śpi? - zapytała Ellie.
- Tak, śpi. Postanowiłem że zrobię jej śniadanie do łóżka, w końcu pozwoliła mi ze sobą spać - uśmiechnąłem się i zabrałem się za naleśniki. Gdy już je zrobiłem, położyłem je na dwa talerze, nalałem naturalnego soku pomarańczowego do obu szklanek, w razie co wziąłem tabletki na ból głowy i butelkę wody i ruszyłem na górę. Grande jeszcze spała. Szturchnąłem lekko jej ramię, zaczęła powoli otwierać oczy.
- Witaj księżniczko - wystawiłem rząd śnieżnobiałych zębów.
- Uhm, hej Justin - złapała się za głowę. Zaśmiałem się i podałem jej tackę. Położyłem się obok. Zauważyłem że jest zakłopotana.
- Co jest? - spytałem.
- Uhm.. Justin.. Ja jestem w bieliźnie.. - powiedziała i lekko się zarumieniła.
- Masz, ubierz - podałem jej moją koszulkę, której nie ubrałem.
- Dziękuję - uśmiechnęła się, ukazując swoje idealne zęby.
Zabraliśmy się za jedzenie. Po skończonym posiłku spytałem:
- Smakowało?
- Robisz lepsze niż moja mama! - krzyknęła, po czym oboje wybuchliśmy śmiechem. Gdy się uspokoiłem zapytałem znowu:
- Mam Cię podwieźć do domu?
- Odprowadzić, mieszkam obok - odpowiedziała.
- Okej, to idź się ubierz - odpowiedziałem wstając i podając jej ciuchy. Ona wstała i ruszyła do łazienki. Po około godzinie opuściła ją, wyglądając idealnie. Była 13.
- To chodźmy - wyrwała mnie z transu.
- Hejka Wam - uśmiechnęła się do Ellie i Ryana podchodząc i całując ich w policzek.
- Hejka, a Wy gdzie się wybieracie? - zapytała Ellie znacząco na mnie patrząc.
- Odprowadzam ją, bo się jeszcze zgubi - zaczęliśmy się śmiać i wyszliśmy.
- Ładny dom - powiedziałem.
- Dzięki - uśmiechnęła się szukając kluczu w torebce. Gdy go znalazła, spytała:
- Wejdziesz do środka? - zapytała z nutką nadziei w głosie.
- Sorry Ariana, ale muszę coś jeszcze załatwić. Spotkajmy się o 18:45, dobrze? - spytałem, miałem pewien pomysł.
- Okej - uśmiechnęła się, podchodząc i całując mnie w policzek, lecz odwróciłem głowę i wyszło na usta. Od razu się odsunęła.
-Ajj Bieber! - krzyknęła i walnęła mnie w ramię. Otworzyła drzwi i mi pomachała, po czym je zamknęła.
_______________________________________________________________________
No i mamy! Słuchajcie, chodzi o to, że za 2 tygodnie mam testy szóstoklasisty i nie mam zbytnio na to czasu, lecz staram się jak mogę. Po prostu nie codziennie będą dodawane rozdziały. Jesteście źli? :c

niedziela, 15 marca 2015

Rozdział II


                                                                   Ariana POV
Zapłaciłam ponad tysiąc dolarów, no ale co tam, raz się żyję. Wpakowałam wszystko do samochodu i go odpaliłam. Dojechałam do domu. Gdy zaczęłam się szykować była 14:36. Po 1 godzinie pracy, efekt był zniewalający. Wyglądałam o tak:
Wzięłam wszystko i ruszyłam do domu obok. Tak, Ryan mieszkał obok. Zadzwoniłam do drzwi.
- Hej Ry - pocałowałam go w policzek, wchodząc i kładąc trochę rzeczy na stół.
- Będziesz tak stał i się gapił czy pójdziemy po resztę? - zachichotałam. Ryan normalnie pożerał mnie wzrokiem, gdyby nie to że jest z Ellie wyruchał by mnie tu w salonie, na dywanie.
- Uhm, sorry Ari, ale wyglądasz tak pięknie - uśmiechnął się blado - Okej, chodźmy. Ell zajmuje Justina, mówiąc że idą na jakąś imprezę do klubu. Wszystko będzie się działo w ogródku, bo jest ciepło. Efekt będzie świetny, bo Ty mi pomagasz - zaśmiał się niosąc alkohol.
- Okej, chodźmy - uśmiechnęłam się.
Po około 3 godzinach nam się udało się przyozdobić ogródek. Mi się podobało, a Ryan był zachwycony. Podniósł mnie i zaczął obkręcać, powodując że moja spódniczka ledwie mi zakrywała tyłek.
-Ryanie Butlerze, w tej chwili odstaw mnie na ziemię! - zaczęłam krzyczeć.
- Jeeju no.. Cieszę się że mi pomogłaś, sam bym tego nie zdołał zrobić - uśmiechnął się.
- Bo to ja, a ja jestem wspaniała - zaczęłam się śmiać.
- No racja, racja, jesteś wspaniała - usłyszałam za sobą TEN chrypliwy głos.
- Och cześć Justin - zarumieniłam się lekko. Mogłam dostrzec co miał ubrane. Włosy perfekcyjnie ułożone do góry, szara bluzka z dekoltem w kształcie litery 'V' i spodnie na połowie tyłka, tak jak lubię.
- Obczajasz mnie shawty - mruknął mi do ucha, przez co potrząsnęłam głową próbując wymazać moje zboczone myśli.
- Coo? Wcale nie - powiedziałam szybko. On tylko zaczął się śmiać. Spojrzałam wzrokiem co.cie.tak.smieszy.hy. On tylko jeszcze bardziej się śmiał.
- Dobra, to się śmiej, ja idę po coś do picia - powiedziałam i zaczęłam iść, lecz on pociągnął mnie za rękę że na niego wpadłam. Pomimo tego, że miałam szpilki, on i tak był wyższy o głowę. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Zaczął przybliżać swoją twarz do mojej, nasze usta dzieliły milimetry, ale on pocałował mnie w policzek, bardzo blisko ust.
- Okej chodźmy - splótł nasze palce i poszliśmy po drinki.
_________________________________________________________
Jest drugi! Wiem że króciutki, ale jutro będzie dłuższy :) Buźka, ide na spacer z pieskiem :*

Rozdział I


                                                              *TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
                                                                      Ariana POV
*Dryyyyyyyyyyng*. Usłyszałam wycie alarmu, tak, tak.. Budzik. Ślepo ruszając ręką strąciłam go z szafki nocnej. Już 9:45. Jestem umówiona z Ellie o 10:30.Wstałam i ruszyłam do garderoby. Że było dziś z jakieś 30 stopni ubrałam to:
Zrobiłam trochę mocniejszy makijaż po wszystkich potrzebnych czynnościach. Efekt był świetny. Zeszłam na dół i ruszyłam w kierunku kuchni. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 10:15. Chwyciłam jabłko i wyszłam. Gdy szłam, zauważyłam że rozmawia z jakimś szatynem. Okej nie jakimś tam, tylko cholernie seksownym.
Hej Ell - uśmiechnęłam się i ją przytuliłam.        -Och, cześć - odwzajemniła uścisk - To Justin, mój dalszy kuzyn, przyjechał tu na wakacje. Justin to Ariana, moja najlepsza przyjaciółka. - uśmiechnęła się.
- Siema - uśmiechnął się i wyciągnął rękę w moją stronę. - Justin Bieber - i ten łobuzerski uśmiech wkradł się na jego twarz.
-Miło, Ariana Grande - posłałam mu mój zniewalający uśmiech.
- No to skoro już się znacie, to Justin będzie u mnie mieszkał przez całe wakacje. - Ellie nam przerwała gdy wpatrywałam się w jego czekoladowe tęczówki.
- Tak? - upewniłam się.
- Tak, tak. Mam tu przyjaciela z dzieciństwa, Ryana - uśmiechnął się
- No to dobrze. Ellie miałyśmy iść na zakupy - zrobiłam minę zbitego psa.
- Och, to pójdę z wami, muszę kupić jakieś ciuchy, bo za dużo ich tu nie wziąłem - powiedział rozbawiony moją miną.
- Justin, Ty żartujesz! - krzyknęła Ellie - Bieber, masz więcej butów niż ja i Ari razem! I Ty nie masz ciuchów? - zapytała rozbawiona. Zaczęłam się z nią śmiać.
- Och, małe zakupy mi nie zaszkodzą! To idziemy? - zapytał wystawiając rząd śnieżnobiałych zębów.
Ja i Ellie skinęłyśmy tylko głowami. Całą drogę się śmialiśmy i Justin opowiedział mi coś o sobie, a ja mu. Poznaliśmy się bardzo dobrze. Justin mi się spodobał, ale nic z tego nie będzie. On nie wierzy w miłość. Nim się obejrzałam byliśmy w centrum. Dostałam sms'a.
Od: Ryan
Cześć Ari, dziś domówka na powitanie mojego przyjaciela, pomożesz mi? Proszę. Jak coś impreza zaczyna się o 21 xoxo
Uśmiechnęłam się i odpisałam
Do: Ryan
Pewnie! Tak się składa że jestem z nim i z Ellie  w centrum. Kupię coś, co bym mogła na siebie włożyć i potem powiem że się źle czuję i pójdę zrobić zakupy. Ogarnę się i będę coś koło 18. Buźka, Ryan.
Wrzuciłam telefon torby i poszłam do sklepów i kupiłam masę ciuchów!
- Ej ja się źle czuję, idę do domu, pa - podeszłam i przytuliłam Ellie całując ją w policzek.
- Pa Justin - uśmiechnęłam się.
- A ze mną się nie pożegnasz? - zrobił minę zbitego psa. Podeszłam niepewnie i cmoknęłam jego policzek.
- No i to ja rozumiem! - Uśmiechnął się łobuzersko. Ja tylko przewróciłam oczami i wyszłam. Skoczyłam do domu, bo to tylko 5 minut drogi. Weszłam od razu do garażu i odpaliłam mojego czarnego Rang Rovera. Wyjechałam na ulicę. Od razu wjechałam do centrum. Kupiłam bardzo dużo alkoholu, różnych baloników i innych gówien do ozdoby. Zapłaciłam ponad tysiąc dolarów, no ale co tam, raz się żyję. Wpakowałam wszystko do samochodu i go odpaliłam.
____________________________________________________________
Mamy pierwszy rozdział! I jak? Komentujcie!

sobota, 14 marca 2015

Prolog



-Pa mamo, przepraszam - powiedzialam ze łzami w oczach, jednak nie dałam im się wyłonić spod powiek.
-Pa córciu, pamiętaj, zawsze możesz do mnie wrócić - jeju, nie wyprowadzam się Bóg wie gdzie, tylko 5 ulic dalej, czyli dalej w Kanadzie, w Stratford.
-Pa mamo - zamknęłam za sobą drzwi, wyszłam. Mam 17 lat, ojj wróć! Dziś 18. Tak, w swoje urodziny wyprowadzka. Chcę zacząć od nowa, po pewnym zdarzeniu, lecz będzie to najgorsza decyzja w moim życiu, o czym przekonam się później..
_______________________________________________________
Mamy prolog! :) Mam nadziejee ze sie  podoba :)

Bohaterowie

    Ariana Grande, 19 lat

  Justin Bieber, 19 lat

 

 Ellie Goulding, 18 lat
 Ryan Butler, 19 lat

_______________________________________________________________________
No i mamy bohaterów! Mówię tylko  TU NIKT NIE JEST SŁAWNY . Mam nadzieje że się spodoba :) A Pattie chyba znacie :) A Ariany rodziców nie poznacie :) Reszte bohaterów będę dodawać później :) :* Buźka, zaraz będzie prolog :)