niedziela, 15 marca 2015
Rozdział I
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Ariana POV
*Dryyyyyyyyyyng*. Usłyszałam wycie alarmu, tak, tak.. Budzik. Ślepo ruszając ręką strąciłam go z szafki nocnej. Już 9:45. Jestem umówiona z Ellie o 10:30.Wstałam i ruszyłam do garderoby. Że było dziś z jakieś 30 stopni ubrałam to:
Zrobiłam trochę mocniejszy makijaż po wszystkich potrzebnych czynnościach. Efekt był świetny. Zeszłam na dół i ruszyłam w kierunku kuchni. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 10:15. Chwyciłam jabłko i wyszłam. Gdy szłam, zauważyłam że rozmawia z jakimś szatynem. Okej nie jakimś tam, tylko cholernie seksownym.
Hej Ell - uśmiechnęłam się i ją przytuliłam. -Och, cześć - odwzajemniła uścisk - To Justin, mój dalszy kuzyn, przyjechał tu na wakacje. Justin to Ariana, moja najlepsza przyjaciółka. - uśmiechnęła się.
- Siema - uśmiechnął się i wyciągnął rękę w moją stronę. - Justin Bieber - i ten łobuzerski uśmiech wkradł się na jego twarz.
-Miło, Ariana Grande - posłałam mu mój zniewalający uśmiech.
- No to skoro już się znacie, to Justin będzie u mnie mieszkał przez całe wakacje. - Ellie nam przerwała gdy wpatrywałam się w jego czekoladowe tęczówki.
- Tak? - upewniłam się.
- Tak, tak. Mam tu przyjaciela z dzieciństwa, Ryana - uśmiechnął się
- No to dobrze. Ellie miałyśmy iść na zakupy - zrobiłam minę zbitego psa.
- Och, to pójdę z wami, muszę kupić jakieś ciuchy, bo za dużo ich tu nie wziąłem - powiedział rozbawiony moją miną.
- Justin, Ty żartujesz! - krzyknęła Ellie - Bieber, masz więcej butów niż ja i Ari razem! I Ty nie masz ciuchów? - zapytała rozbawiona. Zaczęłam się z nią śmiać.
- Och, małe zakupy mi nie zaszkodzą! To idziemy? - zapytał wystawiając rząd śnieżnobiałych zębów.
Ja i Ellie skinęłyśmy tylko głowami. Całą drogę się śmialiśmy i Justin opowiedział mi coś o sobie, a ja mu. Poznaliśmy się bardzo dobrze. Justin mi się spodobał, ale nic z tego nie będzie. On nie wierzy w miłość. Nim się obejrzałam byliśmy w centrum. Dostałam sms'a.
Od: Ryan
Cześć Ari, dziś domówka na powitanie mojego przyjaciela, pomożesz mi? Proszę. Jak coś impreza zaczyna się o 21 xoxo
Uśmiechnęłam się i odpisałam
Do: Ryan
Pewnie! Tak się składa że jestem z nim i z Ellie w centrum. Kupię coś, co bym mogła na siebie włożyć i potem powiem że się źle czuję i pójdę zrobić zakupy. Ogarnę się i będę coś koło 18. Buźka, Ryan.
Wrzuciłam telefon torby i poszłam do sklepów i kupiłam masę ciuchów!
- Ej ja się źle czuję, idę do domu, pa - podeszłam i przytuliłam Ellie całując ją w policzek.
- Pa Justin - uśmiechnęłam się.
- A ze mną się nie pożegnasz? - zrobił minę zbitego psa. Podeszłam niepewnie i cmoknęłam jego policzek.
- No i to ja rozumiem! - Uśmiechnął się łobuzersko. Ja tylko przewróciłam oczami i wyszłam. Skoczyłam do domu, bo to tylko 5 minut drogi. Weszłam od razu do garażu i odpaliłam mojego czarnego Rang Rovera. Wyjechałam na ulicę. Od razu wjechałam do centrum. Kupiłam bardzo dużo alkoholu, różnych baloników i innych gówien do ozdoby. Zapłaciłam ponad tysiąc dolarów, no ale co tam, raz się żyję. Wpakowałam wszystko do samochodu i go odpaliłam.
____________________________________________________________
Mamy pierwszy rozdział! I jak? Komentujcie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Pięknie piszesz :o kiedy kolejny rozdział ? nie moge sie doczekać <3
OdpowiedzUsuńWłaśnie dodałam :)
Usuń