sobota, 21 marca 2015

Rozdział V cz.1/2

CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!

*Miesiąc później*
Ariana POV
Z Justinem się bardzo zbliżyliśmy, to jest mój najlepszy przyjaciel, lecz zaczynam coś do niego czuć. Nie, to nie miłość przyjacielska, lecz ta, którą się darzy drugą półówkę. Justin często u mnie nocuje. Wtedy jest idealnie. Pare razy mnie pocałował a potem przepraszał, mówiąc, że tego nie chciał. Czułam się jak ostatnie gówno..
Justin POV
Ariana jest śliczna, ma fajny charakter, lecz na razie jej nie kocham, nie wiem.. Po prostu jest za grzeczna, tak powiedzmy. Więc na razie tylko przyjaciele. Może kiedyś..
Wracamy do Ariany
Rano, gdy wstałam, spojrzałam na zegar, który wskazywał 12. Wow, tak długo spałam. Przetarłam ręką zaspaną twarz i wstałam z łóżka. Podeszłam do komody i zabrałam z niej bieliznę a następnie ruszyłam do szafy i wzięłam ubrania na dzisiaj. Weszłam do łazienki, położyłam rzeczy przy zlewie. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Namydliłam ciało moim malinowym żelem pod prysznic, a następnie włosy czekoladowym szamponem. Spłukałam z siebie to wszystko i wyszłam. Wytarłam się i zaczęłam się ubierać we wcześniej przyszykowane ubrania. Wysuszyłam włosy, zrobiłam makijaż i wyglądałam tak:
 
Inaczej? Oj tak. Koniec z grzecznym ubieraniem. Może czasem. Ale teraz mam to gdzieś, Justin mnie nie chcę, bo Ellie mi o tym mówiła to pogadam z Niallem. Niall wie, że chodzi mi o wkurzenie go. Niall jest gejem. Tylko ja o tym wiem i śmiesznie patrzeć na reakcje innych, powiem tylko Ellie, bo jej mogę zaufać, a Ryanowi nie wiem, czy mogę powiedzieć, bo powie Justinowi. Po całym salonie rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Stał tam Ryan, Ellie, Nial i na końcu Bieber. 
- Hejka, wchodźcie - otworzyłam szerzej drzwi i każdy wszedł, tylko Justin stał z otwartą buzią i patrzał, podeszłam i zamknęłam mu ją mówiąc:
- Justin, zamknij buzię bo Ci mucha wleci. Wchodzisz czy zostajesz tutaj, na werandzie? - powstrzymywałam śmiech.
- Uhm.. Tak, tak. Ślicznie wyglądasz - powiedział i po raz setny lustrował mnie wzrokiem. 
- Dziękuję, wchodź - gdyby nie to że mam z tonę pudru na twarzy by widział że się zarumieniłam.
- Chcecie coś do picia? - zapytałam wchodząc do salonu.
- Tak, sok pomarańczowy - powiedział Ryan, a wszyscy mu zawtórowali.
- Okej, zaraz wrócę - powiedziałam idąc do kuchni.
- Czekaj, idę z Tobą! - krzyknęła Ellie biegnąc, każdy się śmiał oprócz Justina, on dalej na mnie patrzał.
- Oki doki, chodź - powiedziałam stając. Poszła i weszłyśmy do kuchni wybuchając śmiechem.
- Widziałaś jego minę? On Cię pożera wzrokiem! - zaczęłyśmy się śmiać.
- Słuchaj mam mały plan - powiedziałam z szyderczym uśmiechem wyciągając szklanki. 
- Uhuhuh, to nie wróży nic dobrego.. Opowiadaj! - krzyknęła Ellie. Zachichotałam i jej wszystko opowiedziałam.
- Boże, moja najlepsza przyjaciółka będzie ostatnią suką! Zaczynaj przedstawienie. - ja się tylko zaśmiałam i upuściłam szklanki, upadając na rozbite szkło rękami, tak specjalnie, to nie bolało aż tak. Pierwszy wpadł Justin, potem Niall, a potem Ryan.
- Boże Ari co Ci.. O mój Boże! - miałam też szło wbite w kolana. Justin chciał podbiec, lecz Niall go wyprzedził.
- Kochanie nic Ci nie jest?! Jak to się stało? - jak on świetnie gra.
- No boli i chyba nie mogę wstać.. - Niall bez słowa wziął mnie jak pannę młodą i poszedł do salonu, a następnie do łazienki po apteczkę. Justin stał oniemiały. Cicho się zaśmialiśmy z Niallem.
- Była umowa tylko na ręce, a nie na kolana i ręce - powiedział Niall.
- Horan, Horan.. Teraz jest bardziej zazdrosny, a to nie boli. Ja jestem przyzwyczajona do bólu - uśmiechnęłam się, lecz gdy wbiegł Justin musiałam udawać zakochaną, tak też zrobiłam. Gdy Niall wyjął kawałki szkła z moich dłoni oraz kolan, opatrzył to i zawinął w bandaż. Usadowił mnie sobie na kolanach.
- Dziękuje misiek - pocałowałam go namiętnie w usta, na koniec ugryzłam go lekko w wargę i pociągnęłam.
Justin chrząknął. Żyły na jego szyi były widoczne, a z jego oczu ciskały pioruny.
- Coś się stało Justin? - zapytałam z udawaną troską w głosie.
- Nic, jak się czujesz? - zapytał nie spuszczając wzroku z splecionych dłoni moich i Nialla.
- Dobrze, to małe obrażenia - uśmiechnęłam się.
- Tss, małe - bąknął pod nosem.
- Słucham? - zapytałam choć dobrze słyszałam.
- Nic - uśmiechnął się fałszywie.
- Okej, idziemy dziś na imprezę? - zapytałam wszystkich
- Okej, możemy iść - uśmiechnął się Ryan tym uśmiechem 'ja.wiem.o.co.chodzi.i.to.zajebisty.pomysł.'.
- Oki doki, jest 14, więc my z Ellie pojedziemy na zakupy i kupimy jakieś ciuchy, a wy nie wiem co tam chcecie robić, tutaj macie być o 20:30 - zaśmiałam się.
- Okej to spadamy. Chodźcie chłopaki. - powiedział Ryan.
- Pa skarbie - powiedział Ryan całując mnie ostro i namiętnie na pożegnanie.
- Pa kochanie. Kocham Cię - powiedziałam.
- Ja też. Pa - wyszedł. A Justin stał z zaciśniętymi pięściami, że jego knykcie pobielały.
- Coś nie tak Justin? - zapytałam.
- Nie okej, nara - syknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
Wraz z Ellie zaczęłyśmy się śmiać.
- Piona Ari, nie widziałam żeby ktoś go tak wkurwi! - krzyknęła przybijając mi piątkę.
- Już żaden skurwiel nie będzie bawił się moimi uczuciami, mówiłam Ci to - uśmiechnęłam się blado.
- I prawidłowo! - powiedziała z radością w głosie Ellie - tylko szkoda że tak Cię to bolało... - posmutniała.
- Mnie to nie bolało, widziałaś ból w moich oczach? Nie. Także nie bolało, nie czułam tego. - powiedziałam z uśmiechem. Nikt nie wiedział czemu mnie to nie bolało, oprócz mnie..
- Okej chodźmy do tego centrum - powiedziała Ellie.
- Może samochodem? - zapytałam. - wiesz, będę trochę kuleć, a jeszcze te torby.. - powiedziałam przewracając oczami.
- Okej, okej. Ja prowadzę! - krzyknęła Ell wybiegając by być pierwsza. 
- Jakie dziecko.. - pokiwałam głową i zaśmiałam się. Wyszłam z domu biorąc torebkę i wrzucając w nią telefon, a następnie klucze, po tym, jak zamknęłam dom. Weszłam do samochodu a tam rozbrzmiewała piosenka Rity Ory i Iggy Azalei - Black Widow. Zaczęłam ją śpiewać z Ellie. Sorry nie śpiewać, drzeć mordę. Gdy dojechaliśmy na miejsce, weszłyśmy do centrum handlowego i chodziliśmy po wszystkich sklepach. Np. Atmosphere, Forever 21 itd. Na koniec poszłyśmy do Victoria Secret's po bieliznę. Gdy już wszystko kupiłyśmy, Ell chciała iść do Starbruksa ale mi się nie chciało, więc poszłyśmy do mnie. Ell's śpi dziś u mnie, więc zostawiła wszystko u mnie. Była 16:45. 
- Czas zrobić Cię na bóstwo. - powiedziała z uśmieszkiem Ellie.
- Ojj tak, oj tak - uśmiechnęłam się chytro.
Ellie kazała mi iść się ubrać i wziąść przysznic. Po zrobieniu tych czynności weszłam do pokoju bez makijażu. Gdy zobaczyłam Ellie od razu powiedziałam:
- Wyglądasz nieziemsko! Chyba dojdzie dziś do czegoś z Ryanem - poruszyłam brwiami w górę i dół.
- Aj idź głupia! - krzyknęła śmiejąc się. - Ej muszę Cię malować? Ty jesteś piękna bez makijażu.. 
- Tak, musisz! Muszę być seksowna, okej jestem, ale muszę jeszcze bardziej o ile się da - uśmiechnęłam się, ukazując moje białe zęby.
- Okej siadaj - pokazała palcem na łóżko. Posłusznie usiadłam. Siedziałam z półtorej godziny. Ellie podała mi czarne i cholernie wysokie szpilki.
- Ubierz i spójrz w lustro - uśmiechnęła się.
- OMG, to ja? - zapytałam niedowierzając.
- Tak, to Ty. Widzisz jaka jestem wspaniała? - uśmiechnęła się Ell.
- Dziękuję - przytuliłam ją.
Wyglądałam tak: 
- Siadaj, teraz ja Cię wymaluję - uśmiechnęłam się zerkając na zegar. Miałam godzinę. Umalowałam ją, włosy wyprostowałam, a następnie je natapirowałam by był 'Ten efekt' który chciałam osiągnąć. Tym razem, ja jej dałam buty i powiedziałam:
- Ubierz i idź do lustra - uśmiechnęłam się.
- O Boziu, Ari wyglądam niesamowicie, dziękuję, dziękuję! - krzyczała i mnie przytuliła.
- Ok, ok, Ellie spokojnie - zaśmiałam się. - Już 20:25, chodź na dół. - wzięłam czarną kopertówkę i włożyłam w nią Iphona i klucze, po tym jak zamknęłam dom. Przed domem stali chłopaki.
Ryan pożerał Ellie wzrokiem która wyglądała tak:


(od autora:bez tego czegoś na głowie)





_______________________________________________
Hejka naklejka! Chciałam przeprosić za to, że tak długo się nie odzywałam, ale bardzo źle się czułam, lub po prostu nie miałam weny, ale już jest i to się liczy! :) Podoba się? Słuchajcie mam taką prośbę. Bo nie wiem czy ktoś w ogóle to czyta więc. Czytasz? - Komentuj! :) Miłego czytania miśki <3!


                                              


              

4 komentarze: